|
|
|
COMMUNIC - Waves Of Visual Decay (2006) |
|
Redaktor: BUBETTO
|
|
09.08.2006. |
|
1. Under A Luminous Sky 2. Frozen Asleep In The Park 3. Watching It All Disappear 4. Fooled By The Serpent 5. Waves Of Visual Decay 6. My Bleeding Victim 7. At Dewy Prime bonus (limited edition): 8. Conspiracy In Mind (demo) 9. Ocean Bed (demo) Nuclear Blast 2006 8/10
Przyznam się uczciwie że wiadomość o tym iż COMMUNIC ma w tym roku wydać nową płytę bardzo mnie zaskoczyła. Nie ukrywam – należę do grona osób które zachwyciły się „Conspiracy In Mind” (pierwszym krążkiem tego norweskiego trio, jakby ktoś nie wiedział:) i uznały ją za najlepszy debiut 2005 roku, ale bałem się że zespół nie będzie w stanie tak szybko stworzyć dzieła na miarę poprzedniczki. Chociaż z drugiej strony – stara życiowa prawda mówi że trzeba kuć żelazo póki gorące, poza tym jeżeli zespół miał gotowy materiał to niby na co było czekać? No właśnie… Gotowy materiał… Słuchając „Waves Of Visual Decay” odnoszę wrażenie jakby znalazły się tu odrzuty z poprzedniej sesji. I to nawet nie pod tym względem że kompozycje są gorsze (bo nie są!), tylko po prostu – to wszystko już gdzieś było. Bliźniacze zagrywki, te same schematy, te same patenty, identyczne brzmienie, podobne melodie... Gdyby zrobić składankę i pomieszać na niej kompozycje z obydwu albumów, to słuchacz który nie zna twórczości COMMUNIC nie zorientowałby się że słucha utworów z dwóch różnych płyt. Ktoś powie że to świadczy o tym iż zespół wypracował już swój charakterystyczny i rozpoznawalny styl. Hmmm… Może i tak, ale moim zdaniem jest to dosyć ryzykowna i naciągana teoria, i myślę że zostanie ona zweryfikowana, ale dopiero po ukazaniu się trzeciego wydawnictwa zespołu. Wtedy się okaże czy COMMUNIC ma jeszcze coś ciekawego do zaoferowania słuchaczom, czy też brnie w ślepy zaułek… No dobra, pomarudziłem – teraz czas na miód :) Osoby które słyszały „Conspiracy In Mind” wiedzą czego się mogą po COMMUNIC spodziewać. Długich, rozbudowanych, wielowymiarowych kompozycji (zapomnijcie o schemacie zwrotka – refren – zwrotka – refren – solo – refren:), powalającego brzmienia (mamy tu przepotężną ścianę dźwięków, ale jakże przy tym cholernie selektywną), rewelacyjnej gry muzyków – w uszy rzuca się zwłaszcza Tor Atle Andersen i jego „gęsta” gra na perkusji. Ale chyba najważniejsze są tutaj melodie – nieszablonowe, niesztampowe, po prostu piękne… Oddleif Stensland może nie jest wybitnym śpiewakiem popisującym się kilkuoktawową skalą, ale ma w swoim głosie coś niepokojącego, coś przykuwającego uwagę. To w pewnym sensie właśnie dzięki temu cała płyta ma taki niesamowity klimat, w ogóle – ta muzyka ma w sobie coś hipnotyzującego, wręcz zniewalającego… Chociaż wiem że niektórym się ta płyta nie podoba i mówią o niej że jest nudna, bez polotu itp. No cóż – seks z osobnikami płci przeciwnej też niektórych nudzi i szukają mocniejszych wrażeń pośród „swoich” dziurek, więc nie ma się co dziwić, w końcu nie każdemu się musi „Waves Of Visual Decay” podobać. Ja na szczęście należę do tej normalniejszej części ludzkiej populacji :) Posiadacze limitowanej edycji na deser dostają jeszcze wersje demo dwóch kawałków z „Conspiracy In Mind”. Moim zdaniem (mimo iż kompozycje te różnią się znacznie od powszechnie znanych, finalnych wersji) jest to niezbyt udane posunięcie marketingowe bo: po pierwsze może świadczyć o tym, że zespół pracując nad „Waves Of Visual Decay” nie miał zbyt dużo materiału i wykorzystał wszystkie swoje pomysły nie zostawiając żadnych „ochłapów”, a po drugie zamieszczenie tych dwóch bonusów powoduje jeszcze silniejsze skojarzenia z debiutem i nieuniknione porównania. I tak jak już pisałem – w zasadzie to nie da się ukryć że w porównaniu do „Conspiracy In Mind” COMMUNIC nie oferuje nam absolutnie nic nowego, i mówiąc szczerze obiektywna ocena tej płyty powinna być przynajmniej o dwa oczka niższa. Na szczęście przywilejem niezależnego recenzenta serwisu Gondolin jest możliwość pozwolenia sobie na subiektywność, stąd taka a nie inna nota… No bo co ja poradzę na to, że ta płyta mi się po prostu cholernie podoba? :) Co jednak nie zmienia faktu że z lekkim niepokojem czekam na następcę „Waves Of Visual Decay”.
|
|