| ALEX MASI - In The Name Of Beethoven (2005) |
| Redaktor: Jarosław Fila | |||
| 21.01.2006. | |||
Lion Music 2005
-/- Alex Masi to dosyć ciekawa postać. Tu pograł, tam pomógł, tu coś nagrał i nagle wychodzi, że na scenie jest już ponad dwadzieścia lat!!! Olek przez te dwadzieścia lat zdążył trochę namieszać zarówno w swoim rodzinnym kraju (kraju pizzy, Fiata i Sabriny Salerno ;), jak i na scenie międzynarodowej. A to grał w Heavy zespole co się zwał Dark Lord, a to nagrywał solowe albumy instrumentalno/wokalne, zdarzyło mu się pogrywać Prog czy też Fusion w takich bandach jak Condition Red i MCM. Człowiek wszechstronny, ciekawy świata i gotowy zgłębiać nowe tematy muzyczne. Przyznam się, że jedyną pozycją Alexa, jaką znam jest „Attack Of The Neon Shark”. Całkiem sympatyczny album, na którym wiele się dzieje. Typowa pozycja z lat 80 w stylu ‘Trochę solówek, trochę wokali, tu coś klasycznego i mamy solowy album’. Facet nagrał już 9 albumów solowych. Recenzowany tutaj „In The Name Of Beethoven” jest trzecim z serii ‘hołdów’ dla najsłynniejszych kompozytorów. Masi przerobił już na swoją modłę Bacha (w 1999 roku), Mozarta (w 2004) no i przyszła kolej na Beethovena. Sylwetki samego kompozytora przybliżać nie będę. Jeśli komuś ów nazwisko kojarzy się tylko z bernardynem z kina familijnego, to niech dalej żyje w nieświadomości. Praktycznie cały album utrzymany jest w akustycznej konwencji. Jedynie w „kilku fragmentach słyszymy dźwięki jakże lubianej gitary elektrycznej. Utwory podane przez Masiego, to dokładnie odegrane fragmenty największych dzieł Beethovena. Mamy słynną „5 Symfonię” i kilka innych fragmentów, które nawet szaremu obywatelowi powinny się kojarzyć z Beethovenem. Przez 42 minuty/6 utworów obcujemy z najprawdziwszą muzyką klasyczną przearanżowaną na gitarę. Dodatkowo mamy trochę orkiestrowych momentów, przez co całość brzmi bardziej monumentalnie. Robi to wszystko wrażenie. To jest wizja człowieka, który dokładnie wie, czego chce od muzyki i realizuje swoje marzenia z niesamowitą skutecznością. Masi nie tyle wzbudza podziw wirtuozerią i opanowaniem instrumentu, ale wyczuciem i swobodą, z jaką odnajduje się w każdej kompozycji… Nie będę robił tu z siebie niewiadomo kogo i przybliżał wam szczegółów każdej kompozycji używając fachowego słownictwa. Posłuchajcie Masiego. Poczujcie tą muzykę. Poczujcie uczucia, jakie towarzyszą każdemu dotykowi jego palców o struny!!! Niektórych albumów nie powinno się oceniać. I w tym właśnie przypadku oceny nie wystawię. Oczywiście, za samo wykonanie Alex ma maksymalną notę. Kompozycji nie oceniam, bo nie mi się z nimi mierzyć. Powiem jedno. Jeśli lubicie muzykę klasyczną (w szczególności w transkrypcji na gitarę) to Alex Masi może wam dostarczyć wiele radochy. |
|||
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|

























Administrator 




