partnerzy

 

reklama



 


prasa








    
Start
LEASH EYE - V.E.N.I (2009)
Redaktor: Mistwalker   
09.12.2009.
1.Zraniony ptak
2.Sztorm
3.Jeszcze nie
4.Strach
5.Tron
6.Nie po to...
7.The Nightmover
8.B.A.D
 


    ocena: 6/10

    Wyoming, USA. Wielkie Równiny, godzina 19:40... Zachodzące nad horyzontem słońce, zmąciło czerwonopomarańczowymi barwami, miejscami tylko przebijający się błękit rozległego, bezchmurnego nieba. Do tej pory spokojny wiatr, zaczął coraz mocniej muskać pojedyncze tylko źdźbła trawy, a włosy na mojej głowie zaczęły szarpać coraz gwałtowniej na boki. Z każdą minutą powolnego marszu, pustkowie wydawało się być coraz bardziej rozległe, a każdy kolejny krok wydawał się nie tyle przybliżać mnie do końca mojej wędrówki, co oddalać od jej początku...

    Zasugerowany sugestywnym napisem „to Wyoming” widniejącym na krążku młodej polskiej kapeli Leash Eye, dałem się porwać tym bujającym w mojej głowie stonerowo-konfederackim* falom. Jednak z tego letargu, dość brutalnie zostałem wyrwany polskim wokalem. Ciężka sprawa z tym – jak najbardziej rozumiem i doceniam wszelkie przejawy patriotyzmu i przywiązania do narodowości – to się chwali i za to należą się laury, gromkie brawa i duża flacha siwuchy twórcom. Ale czy konwencja pustynnej muzy, przyprawionej wszelkimi ąęami i polskim słownictwem, dość mocno akcentowanym jest wiarygodna ? Sami musicie sobie na to pytanie odpowiedzieć. Część z was to kupi i doceni podwójnie, ale na pewno znajdzie się też gro osób które poczują się jak w sklepie z zabawkami dla facetów – fajne, ale na cholerę ? Zwłaszcza, że pod koniec płyty mamy możliwość odniesienia się do nagrań w języku kraju Wujka Sama – i nie chodzi tu tylko o wiarygodność stylistyczną, ale też o to, że takie ochrypłe zawodzenie dużo lepiej wypada w języku ludzi nie potrafiących wymówić słowa gżegżółka. Ba, nie tylko bardziej pasuje ale i pokazuje pazur, głównie w kawałku The Nightmover. Zresztą jest to najlepszy utwór na płycie, m.in. za sprawą gęstych gitar z grubymi riffami i dobrze akompaniującej perkusji, która w żaden sposób nie stara się zdominować warstwy melodyjnej zaburzając klimat. Zostając przy temacie, właściwie, to do kompozycji ciężko się jest przyczepić, od jakiejkolwiek strony – może to, że oprócz wspomnianego wyżej kawałka, po przesłuchaniu płyty, żaden inny nie pozostaje w głowie na dłużej, co świadczy nie tyle co o braku pomysłów – bo utwory są zróżnicowane, ale o braku jakiejś takiej kropki nad i. Bo po tych niespełna 40 minutach muzyki, bez trudu można powiedzieć, że panowie z Nysy mogli pojechać, ostrzej, bardziej z charakterem, intensywniej. Po prostu aż się prosi o większe natężenie muzyki – bo płyta w obecnej formie jest niczym posiłek w ekskluzywnej restauracji – nie dość, że nie dla każdego, to jeszcze pozostawia lekki niedosyt. No i  jak na stoner/southern rock, to jest łatwo, lekko i przyjemnie. Zbyt łatwo. Pazura też niestety nie nadają teksty. Nie można jednoznacznie powiedzieć, czy są dobre, czy złe, bo każdy ma inną perspektywę na postrzeganie quasi-poetyckich metafor, którymi to owe liryki są dość mocno nasycone. Mnie osobiście za gardło nie chwyciły i w tej materii nadal niedoścignionym wzorcem pozostają przesycone melancholijnymi emocjami teksty Kyuss, zwłaszcza z początku ich twórczości, czy też Cathedral. Cóż jeszcze o muzyce zawartej na „V.E.N.I” ? Bardzo złą rekomendacją wydawałoby się, jest to, iż ciężko mi jest napisać coś więcej, nie powtarzając tego co jest wyżej.  Ale nie ma się tym co sugerować. Bo jest to płyta bardzo specyficzna – z jakim nastawieniem się do niej podejdzie, tak też zostanie odebrana. Jeśli ktoś przywita ją z otwartymi ramionami, to nie powinien być rozczarowany solidnym rzemiosłem – zwłaszcza, że to debiut, więc daje podwaliny by sądzić, że poniżej tego poziomu Leash Eye nie zejdzie. Natomiast patrząc krytycznym okiem (a raczej uchem), znajdzie się wiele niedociągnięć, czy też elementów czysto dyskusyjnych, jak niektóre opisane powyżej, które mogą odrzucać od tej płyty. Tak czy inaczej, jest to kawał nie najgorszej muzyki.  
 
Gdyby ktoś mnie teraz spytał, jak w jednym zdaniu opisałbym muzykę Leash Eye, to odpowiedź przyszłaby szybko – klimatu pustyni tu uświadczymy, ale niestety Błędowskiej.

* - tak dla formalności. Wyoming leży w środkowo-północnej części USA i z konfederacją ma tyle wspólnego co Bill Gates z pieskami preriowymi. Zespół reklamuje po prostu swoją muzykę jako nasączoną elementami południowego rocka, stąd ten kontekst.
 
następny artykuł »

g poleca


PANZER'FAUST
Alles
(2008)

logowanie






Nie pamiętasz hasła?
Konto? Zarejestruj się!

online

Odwiedza nas 11 gości

imprezy

METALNIGHT PARTY
09.01.2010


ALCOHOLICA
30.01.2010


WILD KNIGHT, LONEWOLF, CRYSTAL VIPER
30.01.2010



CORRUPTION, CARNAL
09-20.03.2010
Valid XHTML & CSS - Design by ah-68 - Copyright © 2009 by GONDOLIN.PL - Strona Fanów Rocka i Metalu