| CATCH 22 - Soulreaper Vol. 1 (2007) |
| Redaktor: Widzewiak | |
| 22.07.2007. | |
|
1. Soulreaper Produkcja własna Nie tylko w muzyce, ale generalnie we wszystkich dziedzinach życia jedną z rzeczy którą cenię najbardziej jest niepoddawanie się i uparte dążenie do wyznczonych celów – bez względu na piętrzące się trudności. I dlatego właśnie Catch 22 już na samym początku zyskał u mnie plusika. Mimo braku wytwórni zespół nie poddał się, nie zrezygnował z grania, nie odpuscił i własnym sumptem wydał czwarty album. Postawa godna najwyższej pochwały i tylko szlag człowieka trafia, że kontrakty z wytwórniami i duże perspektywy na przyszłość mają w kieszeniach bezwartościowe twory jak Trivium, a zespół naprawdę utalentowanych i wierzących w swą muzykę ludzi, który pomimo poruszania się w klasycznej konwecji heavy/US power/thrash potrafi odcisnąć na niej piętno oryginalności, musi ciężko walczyć o przetrwanie. I mam tylko nadzieję, że „Soulreaper vol. 1” mimo pewnych mankamentów, przyszłość tą kapeli zapewni. Zasługują na to. Okładkę „Soulreaper vol. 1” zdobi jak zawsze udany obraz naszej Jowity Kamińskiej. Jednakże każdego kto chce zagłębić się w warstwę tekstową płyty czeka niemiła niespodzianka. Do albumu nie dołączono tekstów, co więcej wkładka jest tylko jednostronicowa. Sytuacja taka wynika pewnie z ograniczeń finansowych na jakie „napotkali” muzycy Catch 22. Płytę finansowali z własnej kieszeni i nie stać ich zapewne było na normalną książeczkę do płyty. Szkoda, zważywszy na fakt, iż „Soulreaper vol. 1” jest płytą konceptualną, a więc teksty odgrywają zdecydowanie większą rolę niż w przypadku „normalnych” płyt. Pozostaje więc zrozumienie tekstowego przesłania płyty prosto z wokaliz TJ-a. Na szczęście dysponuje on czystym i wyraźnym głosem, także bardziej biegli w języku angielskim mogą „z płyty” śledzić historię opowiedzianą na „Soulreaper vol. 1”. Szkoda, że jest jak jest, ale brak tekstów i książeczki nie jest dla mnie żadną ujmą – po prostu zapewne brak kasy spowodował wydanie tej płyty w takiej, a nie innej formie. „Lekura” muzycznej zawartości „Soulreaper vol. 1” może przynieść duże zaskoczenie dla zakochanych w poprzedniej płycie amerykanów - „Awaken”. Każdy kto oczekuje tutaj „pancernego” brzmienia tamtego albumu i kompozycji wprost najeżonych agresją i riffami może w pierwszej chwili poczuć się mocno zdziwiony, albo nawet oszukany. Radzę Wam – dajcie czas temu albumowi. „Miękkie” brzmienie nie jest tutaj specjalnym minusem, to płyta konceptualna, a poza tym wiadomo w jakich okolicznościach album ten powstawał. Brak funduszy na dobre studio oraz bardziej „teatralna” forma albumu nie oznacza, że otrzymaliśmy same kołysanki, które spowodują u nas odruch wymiotny. Wprost przeciwnie ! Już na samym początku otrzymujemy solidne kopniaki w dupę w postaci klasycznych power metalowych killerów w postaci „Soulreaper” i „Cyberchrist”, które charakteryzują się średnio szybkimi tempami, nawałnicą riffów nad którą dokonale „panuje” głos TJ. Zmienna motoryka, świetne solówki. Tak właśnie gra się US power metal – bez słodkości, bez patatajek. Porządny kop w ryja na początek. Podobać się może również już bardziej epicko-speedowy ( klimatyczny, akustyczny wstęp i doskonale słyszalny „punktowy” bas ) „Atlantis Rising” z wyśmienitymi solówkami, marszowym chóralnym refrenem i zmiennością gitarowych zagrywek. Od pędzących riffów po majestatyczno-liryczne zwolnienia z wplecionymi partiami akustycznymi. Pełen wachlarz nastrojów i emocji z melancholijnym ukojeniem na końcu utworu. Pierwszą część płyty ( która nazwana została „Evolution Rising:Act I ) kończą: - zwarty, marszowy „Swimming With Sharks” ze świetnymi, wykrzyczanymi partiami wokalnymi, znów zróżnicowanymi tempami, wzrastającym napięciem które w kulminacyjnym momencie przechodzi w... miażdżące zwolnienie z przesterowanym wokalem - bardziej heavy metalowy “Dis Con Nec Ted”, dający trochę wytchnienia słuchaczowi, dowalając mu ciężarem w refrenie. Zwraca tutaj uwagę świetna praca Andyego ( pałker ) - ta gra na talerzach w refrenie ! Polecam również wsłuchanie się w pracę basu podczas solówki. Druga część płyty, zatytułowana “Devilution Descending:Act I”, zaczyna się jednocześnie chyba najcięższymi i najbardziej przebojowymi utworami na płycie - “Crawling” i “Never”. Potężne riffy przewodnie, atomowa praca sekcji rytmicznej oraz bardzo jadowity wokal. Utwory te chyba najbardziej zbliżone są do materiału znanego z “Awaken”. “Never” to wprost czołg który miażdży wszystko na swej drodze ! Doskonały pokaz US power metalu dają nam w tym momencie panowie z Catch 22 ! W agresji w/wym. kompozycjom niewiele ustępuje kolejny na płycie “Killing Floor” ze znów świetną pracą perkusji, która napędza cały ten utwór. Wskazane powyżej trzy utwory są najcięższe na całej płycie – nie ma tu akustycznych wstawek, to po prostu silne ciosy w słuchacza. Ostatnie trzy kompozycje „Soulreaper vol. 1” to “Cycles Of The Sick – Trilogy”. Utwory te charakteryzują się troszkę większą przestrzenią, złagodzeniem ciężaru ( choć riff w “Season Of The Witch” można poczuć w żołądku ). Znów mamy zmienność nastrojów ( łagodniejsza zwrotka, przywalenie w refrenie – zwłaszcza w wieńczącym płytę “Winter's Call” ) i świetne partie gitary solowej. Dziwna to płyta. Mimo, iż operuje środkami na wskroś klasycznymi nie daje się “okiełznać” po jednym, czy dwóch przesłuchaniach. Co więcej, im więcej czasu jej poświęcimy, tym więcej odkrywa swych walorów. Z gąszczu dźwięków w poszczególnych utworach wyłaniają się: a to ciekawa zagrywka perkusyjna, a to interesujący riff “poboczny”. Owszem, pewnym mankamentem jest brzmienie – zwłaszcza gitar. Jest zbyt suche, za mało potęgi i monumentalizmu w nim. No, ale jak pisałem – to zapewne budżet nie pozwolił na osiągnięcia lepszych efektów w tym aspekcie. Samej muzyce ciężko jest cokolwiek zarzucić. Jeżeli więc szukacie albumu z US power metalem, który grany jest wprost z serca, i w którym zaszczepiona jest nutka oryginalności – to „Soulreaper vol. 1” jest krążkiem dla Was. A ja już nie mogę doczekać się kontynuacji tego albumu. A samemu zespołowi życzę nabrania wiatru w żagle w sensie odpowiedniej wytwórni. Ocena 8,7/10 |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|

























Administrator 




