| DIVISION BY ZERO - Tyranny Of Therapy (2007) |
| Redaktor: Waldo | |
| 24.05.2007. | |
1. Evening2. True Peak 3. Your Salvation 4. Incinerated Wishes 5. Night 6. Deadline Meeting 7. Self Control 8. Morning Insanity Records 2007 Moja ocena: 10/10 Wydana w 2005 roku ep-ka „Out Of Body Experience” zapowiadała narodziny nowego, świeżego brzmienia... brzmienia które być może ma duże szanse porządnie zamieszać na europejskiej scenie progmetalowej. Dlatego też podsycany przez Rafała Adamkiewicza co jakiś czas nowinkami dotyczącymi szczegółów tego krążka, niecierpliwie czekałem na to aż ujrzy on wreszcie światło dzienne. Muszę przyznać, że Rafał ma wybitny talent do podsuwania pod mój nos co smakowitszych kąsków... Ma też talent do przygarniania pod swoje „skrzydła” („Insanity Records”) świetnych i doskonale zapowiadających się polskich zespołów progmetalowych... W pewnym sensie zarówno muzycznie jak i tematycznie „Tyranny Of Therapy” bezsprzecznie jest kontynuacją tej ep-ki. W obu przypadkach bohater szuka odpowiedzi na odwieczne pytania dręczące ludzkość: „Po co właściwie żyjemy ? W jakim celu ? Jaki jest sens naszego bytu ?” Biorąc pod uwagę fakt, iż mimo swoich starań przez całą noc (Evening – Night – Morning) tych odpowiedzi w sobie nie odnalazł, sądzić można że czeka nas kontynuacja tego wątku... Czy coś Wam to przypomina ? Bo mnie tak... A co takiego ? A Riverside i jego trylogię zapoczątkowaną albumem „Out Of Myself”... zresztą prawdę mówiąc podobieństwa na tym się nie kończą... Ale to co naprawdę najbardziej mnie kręci w tym albumie to warstwa muzyczna... i możecie mi wierzyć - tak dobrej płyty tego gatunku nie słyszałem od czasu „Second Life Syndrome”. Po pierwsze brzmienie... naprawdę w niczym nie ustępujące brzmieniom tych wielkich, światowych kapel. I cieszy przede wszystkim to, że zrobione to zostało w polskich warunkach. Wszystkie instrumentaria zostały tu odpowiednio wyeksponowane... nie ma tutaj przypadkowych dźwięków a każdy akord wynika z poprzedniego i jest jego naturalną kontynuacją. Zresztą co tu dużo mówić – słychać, że każdy z muzyków jest niebywałym perfekcjonistą w tym co robi. A to bardzo dobrze wróży zespołowi na przyszłość. Wspomniałem o jeszcze innych podobieństwach do Riverside – tak... zgadza się... w kilku momentach nasuwają się takie skojarzenia, jednak daleki jestem od stwierdzenia że w jakikolwiek sposób chłopaki z Division By Zero próbują naśladować Dudę i spółkę... w życiu nigdy. Oni zdążyli już wypracować własny, niepowtarzalny styl który momentami może też budzić skojarzenia z Opeth... ale to głównie za sprawą wplecionych w linie wokalne growli, których ja osobiście nie lubię – jednak w przypadku tego albumu nie wyobrażam sobie ich braku. To one właśnie nadają smaczek całości. A Sławek Wierny obsługujący w zespole własny i osobisty instrument jakim są struny głosowe, potrafi ze swoim głosem czynić cuda... raz unosi nas do nieba głosem do złudzenia przypominającym Dudę, by po chwili zepchnąć w dół diabelskim wręcz charczeniem... I na tym właściwie wszelkie podobieństwa się kończą, bo muzyka Division By Zero jest zdecydowanie cięższa i mroczniejsza. Choć podobnie jak w przypadku Opeth czy Riverside potrafi na długo zapaść w pamięć i w każdą cząstkę umysłu i ciała... I wszystko byłoby pięknie, gdyby można było dłużej chłonąć dźwięki tej muzyki... niestety... czterdzieści minut mija jak z bicza strzelił i pozostaje olbrzymi niedosyt. Konieczne jest ponowne użycie przycisku „Play” aby móc od nowa przeżywać ten album. Zdecydowanie polecam ! I to nie tylko zagorzałym wielbicielom progmetalu... polecam wszystkim bez wyjątku !!! Tę płytę koniecznie trzeba mieć, a przynajmniej koniecznie trzeba przesłuchać. Czas spędzony z tym krążkiem nie jest czasem straconym... Gwarantuję Wam, że jeśli przesłuchacie go chociaż raz, to z pewnością wrócicie do niego po raz drugi, trzeci.... dziesiąty.... tak jak ja... ponieważ zawładnął mną od początku do końca... stąd nie mogę dać innej oceny niż ta którą dałem... i nie potrafię być w stosunku do niego bardziej obiektywny. |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|
























1. Evening



