| KORSARZ - Galeria IX Mrocznych Obrazów (2004) |
| Redaktor: Widzewiak | |
| 30.11.2006. | |
|
1. Otwarcie wernisażu - Komnata pierwsza (Wiara) Produkcja własna Jestem zaskoczony. Nawet bardzo zaskoczony. Nie spodziewałem się bowiem, iż natknę się kiedyś na płytę, na której od muzyki ważniejsze będą SŁOWA. Nie słowa jako tekst, tylko SŁOWA, kryjące w sobie masę przenośni, swoistych „alegorii”, kreujące ciemny, pełen niepokoju i bólu świat, w którym nic nie jest takie na jakie wygląda. Korsarz to zespół ( a w zasadzie projekt ) założony przez Krzysztofa Bilińskiego, mieszkańca Nowej Rudy, a obecnie Krakowa. Projekt bardzo ambitny, starający się przełożyć sztukę teatralną na język słowa i muzyki, jednocześnie tworząc wielkie pole do popisu dla samego słuchacza, który słuchając „Galerii IX Mrocznych Obrazów” i czytając dołączoną do płyty obszerną i starannie opracowana książeczkę, może sobie ( a właściwe powinien ) całość konceptu „zobaczyć” oczami wyobraźni. Wtedy dopiero w pełni doceni i przede wszystkim zrozumie całość skomplikowanego przekazu zawartego w „Galerii IX Mrocznych Obrazów”. Oczywiście, nie każdy obejmie to myślami ( nie mówię, że ja objąłem ), to słowa i muzyka wymagająca dużej dozy zaangażowania, i na pewno nie jest przeznaczona do słuchania jako podkładu pod najróżniejsze domowe czynności dnia codziennego. Słowem – muzyka od wymagającego artysty dla wymagającego słuchacza. Dokonując zwulgaryzowanego uproszczenia muzyki Korsarza można powiedzieć, że to mikstura poezji śpiewanej i ascetycznego gotyku. Wydaje mi się, że to dość celne porównanie, ale celne tylko i wyłącznie w przypadku przedstawiania twórczość Korsarza komuś, kto nigdy nie słyszał tej muzyki. Każdy kto zapozna się z „Galerią IX Mrocznych Obrazów” uzna, że powyższe określenie jest trafne, ale jednocześnie bardzo płytkie, bowiem już przy pierwszym przesłuchaniu, odkrywamy pod nim inny świat, pełen emocji, wybuchających namiętności, odwiecznej walki dobra i zła o ludzką duszę, świat zatopiony w czarno – białym świetle, pełen koszmarów i zastygłych w grymasie przerażenia i bólu twarzy. Wybaczcie mi te pseudopoetyckie porównania, ale ta płyta oddziałuje na mnie tak, że taki, a nie inny sposób jej opisywania wprost sam się narzuca. Nie ma najmniejszego sensu opisywanie poszczególnych utworów, opisywanie wokaliz, partii instrumentalnych – to zupełnie coś innego, inny koncept i inne założenia przyświecające samemu pomysłowi na muzykę. Jedynie doczepiłbym się tylko do brzmienia partii gitary – brzmią całkowicie amatorsko, jakby nagrywane były na domowym sprzęcie ( i zapewne tak było ). Ale to akurat nie jest tutaj najważniejsze – tutaj muzyka jest całkowicie podporządkowana SŁOWOM i jako taka znajduje się na drugim planie. Jest ascetyczna, czym przypomina klasyczne dokonania muzyki gotyckiej. Podobnie jak sensu nie ma opisywanie muzyki, tak wymienianie ulubionych utworów może narzucić ewentualnemu słuchaczowi pewnie sposób „widzenia” tej płyty, a uważam, że każdy potencjalny słuchacz powinien podchodzić do takiej muzyki jako „tabula rasa”. Dodam jedynie, że „klimatycznie” na plus wybijają się „Ciemna Strona Jaźni” ( czuć tutaj ducha black metalu ), „Pieśń Korsarza Do Nocy” ( cudowny, nocny klimat ) i „Atelier Samotnego Artysty ( mocno inspirowany muzyką klasyczną / w pewnym momencie wydaje się, że słyszymy A. Vivaldiego i Presto z „Lata” Czterech Pór Roku /). I to tyle z moich osobistych przemyśleń. Resztę „dopowie” sobie sam słuchacz. Tak samo jak pozna strukturę składową „Galerii IX Mrocznych Obrazów”, która w sposób znaczący odbiega od standardowego „układu utworowego” płyty. Także dlatego, iż album ten jest konceptem opartym m.in. na okultyźmie. Również nie mam zamiaru narzucać swej interpretacji warstwy tekstowej tej płyty. To zdecydowanie jej najważniejszy element, coś wokół czego powstała cała reszta. Każdy niech zinterpretuje „po swojemu” liryki „Galerii IX Mrocznych Obrazów”. Ja mam swoje osobiste odczucie i nie mam zamiaru nikomu ich narzucać. Jedno tylko jest pewnie – jeżeli lubicie lirykę polskich dekadentystów końca XIX wieku ( Kazimierz Przerwa – Tetmajer, Leopold Staff, czy Stanisław Przybyszewki ) oraz naturystyczne wiersze Stefana Żeromskiego, to będziecie pod dużym wrażeniem elastyczności i sugestywności oraz użytego słownictwa tekstów „Galerii IX Mrocznych Obrazów”. Nie wiem co napisać na zakończenie... To szalenie osobista muzyka, dająca wielkie pole do popisu dla osób wrażliwych i bardzo emocjonalnie odbierających otaczającą ich rzeczywistość. Niby bardzo odległa od jakiejkolwiek formy metalu, ale uważny słuchacz bez trudu wychwyci nawiązania do sceny black metal ( w klawiszach słyszę Smrtan, Sammach, Perunwit, czy nawet Graveland, gitary czasami przypominają dokonania wspomnianych Perunwit i Graveland ). Szalenie rozbudowana liryka podparta ascetyczną muzyką. Ciemność, ból, smutek, żal... Nie wiem, na ile mam rację, ale najpełniejszy wymiar uzyskałaby „Galeria IX Mrocznych Obrazów” wystawiona jako sztuka w teatrze. Ta muzyka wprost tego wymaga !!! Kto wie, może ktoś, kiedyś.... Nie sposób nie zwrócić także uwagi na wielką dbałość autorów o wizualizację swego dzieła. Bardzo starannie opracowana grafika – zarówno okładki, płyt („Galeria IX Mrocznych Obrazów” zawiera także dysk DVD na którym umieszczono dwa teledyski – zrobione amatorsko, ale wywierające duże wrażenie ) jak i książeczki. Dodatkowo, książeczka szeroko rozwija tematykę liryków i bardzo je „uteatralnia”. I to wszystko wykonano własnym sumptem ! Chylę czoła... Będąc pod dużym wrażeniem stawiam: Ocena – 9/10 |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|
























Administrator 




